Blog

Jak nie wicher, to tunel… czyli… relacja z 6. Gdańsk Maraton

Maraton
0
I biegłem, i biegłem, a wiatr cały czas nie ustawał. Ja jednak niestrudzony, biegłem dalej, choć podmuchy smagały me lico,  łzy przesłaniały widok, a naprężone mięśnie chciały wywiesić białą flagę na znak kapitulacji. Siłą woli i wizją ciepłej zupy mecie, lub chociaż banana, zaciskałem mocno zęby, sam siebie oszukując, że…

2.5 roku czekania… czyli… kilka słów przed 6. Gdańsk Maraton

Maraton
0
3 listopada 2019, Nowy Jork. Wtedy to ukończyłem mój ostatni uliczny maraton. Jakby nie patrzeć, to prawie 2,5 roku temu. Kawał czasu. Tyle dane mi było czekać, aby stanąć ponownie na koronnym dystansie biegów ulicznych. Plany były oczywiście inne… Na wiosnę 2020 miałem wystartować w 5. Gdańsk Maraton, a w…

Przedwiośnie… czyli… relacja z TUT 2022

Biegi
0
W ostatniej edycji TUTa (Trójmiejski Ultra Track) brałem udział w 2020, jako… kibic. Ja biegałem wzdłuż trasy z Kamilą w wózku, a Magda towarzyszyła nam na rowerze. Kibicowaliśmy sporej grupie znajomych, biegnących na różnych dystansach. Na mecie spędziliśmy sporo czasu i choć pamiętam, że było zimno, to atmosfera była gorąca…

Teoria względności… czyli… podsumowanie 2021

Podsumowania
0
Ahoj! Nie będę ściemniał: mój blog jest w uśpieniu i dzieje się tak z kilku powodów, o których już wspominałem, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę i robić na siłę nic nie będę. W każdym razie nadal chcę pisać, z tymże zależy mi na wartościowym „kontencie”, a nie na wrzucaniu postów…

Po prostu nie da rady… czyli… relacja z Pomerania Trail 43km

Biegi, Maraton
0
Zacznę od konkluzji i nie będę wracał kolejny raz do grzechów minionego lata, czyli marnie przepracowanego (a raczej przebiegniętego) okresu, w którym moja forma sukcesywnie szła w dół. Pisałem o tym wcześniej, a proste wnioski jakie wysnułem w miniony weekend są takie, że: 1. zrobić formę to jedno, a utrzymać…

Przelicytowane… czyli… relacja z 59. Biegu Westerplatte

Biegi
0
Mam z dystansem 10km porachunki. I to chyba od ładnych kilku lat. Tak na prawdę to dyszka była moim pierwszym prawdziwym startem, w lutym 2015 (GP Gdyni). Przez pierwsze 3 lata szło łatwo: życiówki wpadały na każdych zawodach, a progres był znaczący. Potem zaczęło się jednak robić trudniej, i pojawiły…
Menu