Podsumowania

Siłą rozpędu… czyli… podsumowanie listopada

Brak komentarzy

„Kamila! Wskakuj do wózka! Tata będzie dziś robił siłę biegową!”

„Ale Tato…”

„Kamila, ani słowa! Wskakuj i ruszamy!”

„Ale Tato! Ja mam 16 lat…”

To zdecydowany zwycięzca w kategorii „najlepszy biegowy dowcip listopada”. Autorem jest, jak zawsze błyskotliwy, Pan Adam 2h59min.pl – a wszystko to w kwestii ile jeszcze zamierzam biegać z Kamilą w wózku… 🙂

A co do samego miesiąca… W sumie nic spektakularnego się nie działo. Miały być 3 imprezy (2 biegi z cyklu GP Gdyni i CityTrail w Gdańsku), ale oczywiście wszystkie musiały zostać odwołane (tak samo jak Garmin Ultra Race na początku grudnia). Zostało mi więc stukanie kilometrów i zabawa treningiem biegowym. Taka siła rozpędu po mocnym biegowo październiku. W liczbach wyglądało to tak:

Ilość dni treningowych: 21

Ilość Km: 335

Ilość czasu:  25h i 47min

Ilość kalorii: 19334

Dni treningowych było więc ciut mniej, ale za to pojawiło się więcej długich wybiegań. Był też jeden sprawdzian na 10km wokół Energa Stadion, ale wypadł średnio (35:50) i bez motywacji do samotnego biegania w kółko. Za to towarzystwo zacne, szkoda, że za szybkie 🙂 Dodatkowo przez pierwszą połowę miesiąca nie mogłem się pozbyć odczucia, że moja forma nieco spadła (bezobjawowa korona…?), ale to zapewne splot kilku czynników i być może przyczyna siedzi w głowie, a nie w nogach.

Sam kalendarz treningowy wyglądał tak:

 

Bardzo cieszę się z licznych treningów z przyjaciółmi i różnych konfiguracjach. Jak zawsze dużo śmiechu, a czas zlatuje szybciej. Tak jak tu:

Wracając do kwestii biegania z Kamilą… Na prawdę nie wiem ile jeszcze będę w stanie z nią biegać. Ma obecnie 3,5roku i waży ponad 17kg. Razem z zimowymi ubraniami, wózkiem, śpiworem i zapasem picia i jedzenia daje to pewnie ok 30kg. Faktycznie, trening na siłę biegową wyborny, ale momentami robi się ciężko – szczególnie w lesie na błotnistych ścieżkach. Kamila uwielbia ze mną biegać, a ja z nią i choć nogi wystają jej z wózka, to od czasu do czasu nadal razem spędzamy ze sobą w ten sposób czas.

Wróciłem też do walki o korony na segmentach Stravy. Bardziej dla zabawy i dodatkowej motywacji. Wpada mi ich kilka tygodniowo, choć nie ukrywam, że coraz trudniej o znalezienie nowych segmentów w promieniu kilku najbliższych kilometrów…  Obecny stan konta to 121 koron.

Cel na grudzień to zrobić brakujące 370km żeby przekroczyć granicę 4tys km w 2020 roku. Roku, w którym zaliczyłem tylko (a może aż) 5 startów.  Ale na dokładne podsumowanie przyjdzie jeszcze czas.

Trzymajcie się zdrowo i cieplutko!

 

 

Tags: , , , , , ,

Related Articles

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Złota jesień… czyli… podsumowanie października
W poczekalni… czyli… podsumowanie 2020
Menu